Chcemy zaprotestować i pokazać, że nie zgadzamy się z tym, co robi partia rządząca, jak i narzędzie w ich rękach, czyli Trybunał Konstytucyjny. To protest przeciwko temu, jakie piekło kobietom urządzają, na to nie ma absolutnie zgody! – mówiła jedna z uczestniczek protestu „Piekło kobiet”, który wczoraj, 25 października, przemaszerował ulicami Dębicy.

W ostatnich dniach po orzeczeniu Trybunału Konstytucyjnego w sprawie aborcji z powodu ciężkiej wady płodu w mediach społecznościowych zawrzało. Natychmiast pojawiły się głosy oburzenia i wbrew trwającej pandemii rozpoczęły się przygotowania do protestów w całym kraju, również w Dębicy. Mimo że wydarzenie na Facebooku zostało zamieszczone wczoraj w godzinach popołudniowych, o 19:00 na rynku zebrało się według szacunków organizatorów około pół tysiąca osób. Wśród protestujących byli zarówno ludzie młodzi, jak i osoby starsze. Megafon wędrował z rąk do rąk. Każdy obecny mógł zabrać głos i wyrazić swoje zdanie.

Oprócz zebranych kobiet w wydarzeniu brało udział także wielu mężczyzn.

Chcemy bronić praw kobiet. Jesteśmy tu, żeby je wesprzeć, żeby miały w nas wsparcie, żeby nie myślały, że są same i że mogą liczyć tylko na siebie. Chcemy im pokazać, że mogą liczyć też na nas – powiedział nam jeden z obecnych.

Protest piekło kobiet na rynku w Dębicy

Następnie tłum niosąc transparenty, na których widniały m.in napisy: „Macie krew na rękach”, „To jest wojna”, „My body My choice” przemaszerował w kierunku miejsca zamieszkania posła Jana Warzechy. Kilkadziesiąt metrów przed celem na protestujących czekała policja. Policyjne radiowozy zablokowały drogę, uniemożliwiając im dotarcie na miejsce. Mimo obecności mundurowych protest nie został przerwany.

Przyszłam dzisiaj dla swojej córki, swojej synowej i dla swojej wnuczki. Mam doświadczenie życiowe. Wiem co mogą te dziewczyny przechodzić i jaką gehennę rząd chce im zgotować. Każdy powinien mieć wybór i sam zdecydować. Państwo wprowadzając takie zakazy powinno wziąć całkowitą odpowiedzialność za pomoc matkom samotnym z upośledzonymi dziećmi. 1800 zł zasiłku dla rodziny wychowującej niepełnosprawne dziecko z zakazem podejmowania dodatkowej pracy to urąga godności człowieka – mówiła jedna z uczestniczek protestu. – Odpowiedzialność za ryzyko związane z pandemią bierze rząd. Powinni wziąć pod uwagę, że takie działanie spowoduje gniew społeczeństwa. Ludzie mimo pandemii wyjdą na ulicę. Oczywiście to jest ogromne zagrożenie, które nie powinno mieć miejsca. Niestety to sam rząd nas do tego zmusił.

Protest zakończył się około godziny 21:00. Uczestnicy zostawili po sobie ułożone transparenty i znicze.

Udostępnij
Polub nas na Facebooku

subscriber

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.