Skąd w natłoku obowiązków bierze czas na sędziowanie? Jak trudne jest to zajęcie? Czy działalność polityczna i społeczna utrudnia mu sędziowanie? Na te i inne pytania odpowiedział nam Krzysztof Lipczyński, na co dzień dyrektor Gminnego Ośrodka Sportu i Rekreacji Gminy Dębica, działacz polityczny i sportowy, ale też sędzia piłkarski.

Na co dzień zajmujesz się wieloma rzeczami, jesteś dyrektorem GOSIR-u, działaczem politycznym, ale również sędzią piłkarskim. Skąd bierzesz na to czas?
Od dzieciństwa interesowałem się piłką i grałem w nią między innymi w LKS Igloopolu Dębica i Rzemieślniku Pilzno. Niestety doznałem poważnej kontuzji i musiałem zakończyć swoją przygodę z piłką nożną. Wtedy obecny burmistrz Mariusz Szewczyk, Mariusz Krajewski oraz śp. Tomasz Podlasek zainspirowali mnie do sędziowania. Zrobiłem kurs i rozpocząłem pracę w najniższych ligach, mocno zaangażowałem się w zgłębianie tajników sędziowania, czego efektem były awanse do wyższych lig. Rolę sędziego głównego pełniłem w IV lidze, natomiast jako asystent miałem przyjemność sędziować na szczeblu II ligi. Moja praca nie tylko na zielonej murawie została zauważona, ale również w działalności na rzecz organizacji sędziowskiej, co zaowocowało propozycją objęcia funkcji przewodniczącego Kolegium Sędziów w Dębicy, którą sprawuje do dziś.

Czyli twoja kariera sędziowska rozpoczęła się według pewnego panującego schematu. Byłeś aktywnym piłkarzem, jednak w wyniku kontuzji musiałeś zrezygnować z gry i by zostać przy piłce, zostałeś sędzią piłkarskim?
Tak, wtedy zająłem się właśnie sędziowaniem. Obecnie nadal to robię, jest to pasja, której należy poświęcić dużo czasu, a nie ukrywam, że powoli mi go brakuje. Jestem dodatkowo wiceprezesem stowarzyszenia OCR Team Dębica, które zajmuje się biegami z przeszkodami, a takie samo stanowisko pełnię w Gminnej Akademii Piłkarskiej Gminy Dębica, ale robię to, ponieważ sprawia mi to niesamowitą przyjemność, moje dotychczasowe życie kręci się wokół sportu. Mam szczęście, że praca zawodowa jest również związana z działalnością sportową, bo pełnię funkcję dyrektora GOSiR w Pustkowie-Osiedlu.

Przejdźmy do sędziowania, głównego tematu naszej rozmowy – jak ważne jest mentalne przygotowanie każdego arbitra?
Jest to temat bardzo często bagatelizowany w naszej sędziowskiej pracy. Osobiście uważam, że ten element często decyduje o efekcie końcowym pracy zespołu sędziowskiego. „Czysta głowa” jest fundamentem późniejszego sukcesu, odpowiednie nastawienie mentalne jest niezbędnym czynnikiem do poprawnego rozstrzygania na boisku. Dlatego na szkoleniach kładziemy coraz większy nacisk na ten element rzemiosła sędziowskiego.

Prawdą jest też to, że sędzia musi być dobrze przygotowany fizycznie, bo biega więcej niż zawodnik?
Zawodnicy danej drużyny grają w swojej strefie, a sędzia biega po całym boisku. Być może liniowy biega trochę mniej, ale jest to inna charakterystyka biegu. Z tego powodu zmieniono też egzaminy, ponieważ kiedyś był to test Coopera dla wszystkich sędziów, a obecnie jest to zróżnicowane dla sędziów głównych i asystentów oraz jest bardziej zbliżone do sytuacji meczowej – najpierw marsz, następnie sprint. Kondycja jest bardzo ważna, ponieważ arbiter musi być jak najbliżej akcji, aby mógł trafnie ocenić daną sytuację.

Sędziowie przede wszystkim muszą być odporni na różnego rodzaju komentarze, czy obelgi. Jak sobie z tym radzić?
Każdy sędzia musi być odporny na takie zachowania. Dla mnie nie jest ważne ilu kibiców jest na stadionie. Odcinam się całkowicie i zajmuję się jedynie sędziowaniem. Dużo trudniej jest jednak w niższych ligach. Zawodnicy z wyższych klas rozgrywkowych są bardziej świadomi przepisów. Jeśli jest gwizdek, to przeważnie zostawiają piłkę i odchodzą. W przypadku niższych lig trzeba więcej tłumaczyć, ale ja często powtarzam młodszym sędziom: w dyskusję nie ma potrzeby wchodzić. Każdy może się mylić, zawodnicy oraz kibice muszą to zaakceptować. Arbiter też popełnia błędy, oczywiście, że liczba pomyłek maleje wraz z poziomem rozgrywek. Zależność jest podobna, jak w przypadku zawodników, lepszy zawodnik gra w wyższej lidze, lepszy sędzia sędziuje w wyższej lidze.

Czyli te niższe ligi w całości są trudniejsze?
Na pewno w niższych ligach znajomość przepisów gry w piłkę nożną wśród zawodników jest niższa, więc prawidłowe decyzje, ale niekorzystne dla danej drużyny są trudniejsze do zaakceptowania bez złośliwych komentarzy. Jednak na niższym poziomie rozgrywek tempo gry jest niższe, dlatego łatwiej sędziom rozstrzygać. Po prostu mają więcej „czasu”, również mniejsza jest presja wywierana przez kibiców, prasę, telewizje i co za tym idzie – mniejsza odpowiedzialność spoczywa nas arbitrach. Wśród sędziów funkcjonuje powiedzenie „im wyżej, tym łatwiej”.

Od początku dostawałeś takie trudne mecze?
Tak. Taka jest kolej rzeczy. Młodzi sędziowie są wysyłani na najniższe ligi i często na boiska ze słabym zapleczem. Ja też byłem poddany takiej drodze, ponieważ to taki poligon sędziowski. Kto przetrwa, to będzie kontynuował sędziowanie i piął się w hierarchii sędziowskiej. Ówczesny prezes Mariusz Szewczyk wysyłając mnie na taki właśnie trudny teren powiedział mi wtedy, że jeśli „przeżyję” to starcie, to będzie ze mnie sędzia. Było trochę zgrzytów, ale udało mi się i sędziuję do dziś.

Czy to, że działasz również społecznie, nie jest przyczyną jakichś uszczypliwych komentarzy na boisku?
Nie, w dodatku staram się nie sędziować w naszej okolicy, a na terenie Gminy Dębica nie robię tego wcale. Dużo osób mnie tu zna, więc razem z prezesem Wiesławem Ladą uznaliśmy, że lepiej, abym sędziował w sąsiednich okręgach.

Wiele osób myśli, że sędzia pracuje jedynie przez 90 minut. Czy mają rację?
Mecz to jest kulminacja wielu działań poprzedzających to święto piłkarskie. Przede wszystkim sędziowie przygotowują się do sezonu poprzez odpowiedni trening fizyczny (2-3 treningów w tygodniu), odnowę biologiczną, w wielu przypadkach trening mentalny. Poddają się egzaminom kondycyjnym i teoretycznym, uczestniczą w szkoleniach. Dzień meczowy rozpoczyna się często kilka godzin przed pierwszym gwizdkiem, musimy dojechać na miejsce rozgrywania zawodów na około 1,5 godziny przed rozpoczęciem. Do naszych obowiązków należy sprawdzenie płyty boiska, sprzętu meczowego zawodników, przeprowadzenie odprawy technicznej, kontrola dokumentacji meczowej. Po zakończeniu 90 minut pracy sporządzamy dokumentację z przebiegu zawodów. Po powrocie do domu do naszych obowiązków należy wypełnienie odpowiednich plików w systemie Extranet dotyczących spotkania. Sędziowie z wyższych lig (od IV ligi wzwyż) również są zobowiązani do wykonania samooceny. Polega to na oglądaniu zapisu wideo z meczu, wycinaniu i wysłaniu klipów z odpowiednim opisem i komentarzem podjętych decyzji. 90 minut meczu to mała część naszej sędziowskiej pracy.

W niższych ligach trudno jest się utrzymać z sędziowania. To pasja trzyma was przy tym zajęciu?
Dokładnie tak, wynagrodzenie, które otrzymuje za przeprowadzenie zawodów jest zwrotem kosztów poniesionych w związku z przygotowaniem się do meczów. Należy tutaj dodać, że do wymienionych czynności związanych z przygotowaniem się do sezonu i danego spotkania do naszych obowiązków należy zaopatrzenie się w sprzęt niezbędny do realizowania naszej sędziowskiej pasji. Musimy zakupić sprzęt treningowy (na wszystkie pory roku), sprzęt meczowy (kilka kompletów strojów w różnych kolorach), sprzęt techniczny tj. chorągiewki z sygnalizacją dźwiękowa, zestaw słuchawkowy w celu komunikacji w czasie meczu. W czasie przygotowań musimy opłacić sobie wstęp na siłownie, basen, saunę, czy odżywki. Musimy również posiadać odpowiedni sprzęt (komputer, laptop) do komunikacji z systemem Extranet, więc sędziowanie często uszczupla nasz rodzinny budżet. Sytuacja wygląda inaczej na poziomie najwyższym, gdzie sędziowie są zatrudnieni na podstawie kontraktów i sędziowanie jest ich pracą zarobkową, ale dotyczy to sędziów na poziomie ekstraklasy. Dla zdecydowanej większości arbitrów to po prostu pasja i hobby.

Jednak czy każdy może sędziować?
Tak, ale pod warunkiem, że spełni kilka kryteriów. Jest niekarany, posiada odpowiednie warunki zdrowotne, jeżeli jest niepełnoletni, to odpowiednią zgodę opiekuna prawnego, posiada odpowiednią wiedzę i kondycję zweryfikowaną egzaminem sędziowskim. Bardzo mile widziane są w naszych szeregach kobiety, które mają ułatwioną ścieżkę awansu na szczyty sędziowskiej hierarchii.

Czyli kobiety mają aktualnie okazję na szybki sukces?
Tak. Jak wcześniej wspomniałem, są w uprzywilejowanej sytuacji ze względu na dynamiczny rozwój kobiecego futbolu i mniejsze zainteresowanie sędziowaniem wśród pań. Jednak muszą również wykazać się dużym hartem ducha i pracowitością, ponieważ w wielu przypadkach poddawane są podobnej ocenie i weryfikacji jak mężczyźni. W naszej dębickiej organizacji mamy sędzinę, która kontynuuje tradycje rodzinne (jej tata był sędzią II ligi), a obecnie jest asystentka na poziomie ekstraklasy i wierzymy, że uda się jej zdobyć status sędziny międzynarodowej.

A ciebie nadal interesuje wspinanie się po ligowych szczeblach?
Ja już powoli oddaję pałeczkę młodym adeptom. Przeżyłem kawał czasu na piłkarskich boiskach. Dopóki mam siłę i chęci to jeszcze kontynuuję przygodę sędziowską, ale zaczynam się zdecydowanie koncentrować na kierowaniu dębicka organizacja sędziowską.

Jak wygląda kwestia awansów sędziowskich?
Sędziowie są poddawani ocenie w czasie prowadzenia meczów, zdają egzaminy teoretyczne, kondycyjne, testy filmowe oraz testy z języka obcego (dotyczy od II ligi wzwyż) i na tej podstawie są wyłaniani najlepsi, którzy po zaliczeniu egzaminów praktycznych otrzymują nominacje na wyższy szczebel.

Oceny ocenami, ale sędziom też zdarzają się błędy.
Nie odważyłbym się powiedzieć, że sędziowie są nieomylni. Mylimy się, ale żaden z nas nie popełnia błędu celowo i świadomie. Błędy wynikają z wielu czynników, które staramy się na bieżąco analizować i eliminować. Piłkarze mają nad nami przewagę, bo są poddawani szkoleniu od przedszkolaka. W klubach tworzone są różne systemy szkolenia udoskonalana jest baza techniczna, pracuje w wielu przypadkach sztab ludzi odpowiedzialny za szkolenie. My niestety zdani jesteśmy na siebie i wzajemną pomoc. Aby przeprowadzać szkolenia i egzaminy wpłacamy własne środki do związku. Wsparcie otrzymują tylko sędziowie na najwyższym poziomie.

Jeśli ktoś chciałby rozpocząć swoją przygodę z sędziowaniem, to jakie kroki powinien podjąć?
Co roku w zimie organizujemy kurs sędziowski, na który należy się zgłosić i go ukończyć . Kolejnym krokiem jest zdanie egzaminu teoretycznego i kondycyjnego. Niebawem będziemy ogłaszać kolejny kurs więc serdecznie zapraszam.

Czyli możemy powtórzyć, że sędziowanie jest dla każdego, ale starszym ochotnikom będzie ciężej?
Nie ma określonego wymogu, że sędzia musi być młody. Jednak młodszym będzie łatwiej się przebić w hierarchii sędziowskiej. Jeśli jednak ktoś ma „swoje lata”, ale czuje młodo, to na pewno może jeszcze coś osiągnąć.

Fot: Bogusław Szczurek

Udostępnij
Polub nas na Facebooku

1 Komentarz

  • Witold Gąsiorowski, 12 listopada 2020, @ 14:34 Odpowiedz

    Cześć Krzysztof, super gość jesteś. Fajnie realizujesz swoje pasje, oby dalej do przodu, powodzenia. ^^

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.