Wierzyli w najlepszą ósemkę, a wylądowali na miejscu 11. Jak runda jesienna wyglądała w wykonaniu Legionu Pilzno? Jak występ swoich zawodników ocenia trener?

Start sezonu w wykonaniu Legionu Pilzno był bardzo udany. Swój pierwszy mecz podopieczni Romana Gruszeckiego przegrali, lecz potem zaliczyli dwa zwycięstwa z rzędu. W pierwszych sześciu spotkaniach wygrali aż 4 razy. Dzięki temu znajdowali się w czubie tabeli. Jednak, jak zaznacza sam trener, problemy zdrowotne w składzie znacznie utrudniły dalsze zmagania.

Chyba każdy zespół zmagał się z problemami zdrowotnymi. Nas bardzo to dotknęło, przez co kilku kluczowych zawodników musiało pauzować. W pewnym momencie byliśmy nawet wiceliderem, w związku z czym wierzyliśmy, że na koniec znajdziemy się w pierwszej ósemce – stwierdził Roman Gruszecki.

W połowie rundy, gdy Legion miał na swoim koncie 12 rozegranych spotkań, jego forma wyglądała bardzo dobrze. Na swoim koncie zgromadzili bowiem siedem zwycięstw, dwa remisy i jedynie trzy porażki. Niestety potem nastąpiła seria sześciu meczów bez wygranej, w dodatku aż cztery z nich kończyły się porażkami. Taki spadek formy pokazuje, że kontuzje bardzo mocno wpływają na końcowy wynik danego zespołu. Dopiero ostatnie trzy pojedynki pozwoliły pozytywnie zakończyć jesień.

Planem na ten sezon było utrzymanie w lidze. Gdy skład był w pełni zdrów, wyniki były co najmniej bardzo dobre. Ostatecznie Legion zajął jednak 11. miejsce, co oznacza, że na wiosnę będzie dalej walczyć o pozostanie na tym poziomie rozgrywkowym. Jednak Roman Gruszecki jest zadowolony z wyniku, podkreślając, że to początek projektu, a w składzie są bardzo młodzi zawodnicy.

Z przebiegu całej rundy jestem zadowolony, drużyna pokazała, na co ją stać, co pokazują wyniki. Mamy całkiem młody zespół, który musi się ogrywać. To proces dwóch, trzech lat – podsumował trener Legionu Pilzno.

Tabela:

Fot. 90minut.pl / Legion Pilzno

Udostępnij
Polub nas na Facebooku

1 Komentarz

  • KSW08, 23 listopada 2020, @ 06:21 Odpowiedz

    Trzeba wzmocnić formacje obronne

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.