Czy jednostki OSP są źle postrzegane przez stereotypy? Czy strażacy są zdolni, by samemu podpalać? Co jeśli do akcji wyjedzie osoba pod wpływem? Na wiele trudnych i niewygodnych pytań odpowiadał Komendant Gminny OSP w Żyrakowie, Marcin Świerk.

Jak można opisać strażaka ochotnika?
Po pierwsze najważniejsze jest, by lubił to robić. Po drugie taka osoba musi być gotowa, by się poświęcać. Jednak chyba najważniejsza jest chęć pomagania innym ludziom. Niejednokrotnie strażak ochotnik musi się wyrzec wielu rzeczy.

Jak duże to wyrzeczenia?
Wszystko zależy od tego, jaką rolę pełni w jednostce OSP. Prezes ma swoje zadania, naczelnik ma inne, zwykły ratownik cechuje się jeszcze innymi funkcjami. Wszystkie obowiązki są podzielone. Konserwator musi co jakiś czas sprawdzać budynek remizy oraz doglądać sprzęt. Naczelnik, czy prezes muszą pilnować całej dokumentacji. Wszyscy też dbają o wspólną integrację.

Przychodzi wyjazd, co motywuje ochotnika, który przywdziewa nomex?
Na swoim przykładzie powiem, że uwielbiam pomagać. Daje mi to ogromną satysfakcję. Szczególnie moment, gdy mam świadomość, że udało mi się w jakiś sposób pomóc innemu człowiekowi. Oczywiście każdy bierze pod uwagę, że czasem po prostu nie da się odpowiednio zareagować. Jednak przede wszystkim najważniejsza jest chęć ratowania innych w potrzebie. Po udanej akcji jest duża satysfakcja.

Czyli straż ochotnicza to po prostu hobby?
To jest przede wszystkim hobby, a nawet pasja. Ja to uwielbiam i nawet żona już się pogodziła, że z tym nie wygra. Były czasy, że narzekała mocno na moje częste wizyty w remizie. Jednak wolę przyjść do remizy, niż marnować swój wolny czas, stojąc pod sklepem. Staram się wykonywać pożyteczną rzecz. Zresztą ona sama się już wciągnęła w tę tematykę, syn również mocno się zaangażował.

Każdy, kto chce pomagać, może zaciągnąć się do okolicznych jednostek OSP?
Jedynym wymogiem są chęci i każdy, kto ma odrobinę wolnego czasu, może dołączyć. U nas nie ma drzwi zamkniętych, wszyscy chętni mogą się zgłosić. Taki ochotnik może być czynnym strażakiem, ale również biernym. Biernym w takim znaczeniu, że będzie przychodził na zebrania albo działał w kwestiach dokumentacji i spraw wokół samej OSP. Nie musi od razu jechać do akcji i narażać swojego zdrowia.

Ten, kto wyjeżdża do akcji, jest odpowiednio przygotowany?
Jeśli ktoś chce brać czynny udział w akcjach i wyjazdach, musi poświęcić przed tym naprawdę dużo czasu. Obowiązkowo musi przejść szkolenie oraz badania, ponieważ bez tego nie ma opcji wyjazdu. Dawniej wyglądało to całkiem inaczej. Teraz na przygotowania trzeba poświęcić kilka miesięcy. Aktualnie mamy zupełnie inne standardy, co znacznie zwiększa bezpieczeństwo.

Za akcje OSP mają stosowne wynagrodzenie?
Za każdą godzinę akcji mamy ekwiwalent. Przeważnie te pieniądze pochodzą z budżetu gminy i w większości przypadków przeznaczamy je na doposażenie naszej jednostki. Czyli jak za akcje mamy kilka złotych, to zbieramy to i na koniec roku staramy się wyposażyć ekwipunek w np. nowe węże. Nawet organizacja zebrania wiąże się z kosztami, bo trzeba kupić herbatę albo kawę. Do tego dochodzą np. środki piorące, ponieważ musimy dbać o higienę, szczególnie w tych czasach.

W takim przypadku, jak ciężko uzyskać dotacje, wsparcie na sprzęt i potrzebne rzeczy dla jednostki?
Naprawdę ciężko jest dostać takie dotacje. Wiele razy składaliśmy już podania do różnych organizacji, niestety nie zawsze z pozytywnym skutkiem. W większości przypadków, jeśli chodzi o dotacje i wsparcie, trzeba mieć wkład własny. Jeżeli gmina nie zabezpieczy wkładu własnego, to ciężko będzie uzyskać taką pomoc. Na mniejsze rzeczy jest oczywiście łatwiej, lecz na ten najbardziej potrzebny sprzęt typu: samochód czy pompa to są kwoty rzędu kilkudziesięciu, kilkunastu, a nawet kilkuset tysięcy złotych. Niestety gminę nie zawsze stać na wszystkie wnioski. Praktycznie każda jednostka chciałaby się rozwijać, lecz nie jest możliwe wspomóc wszystkich w jednym roku.

Czy ciężej jest funkcjonować teraz w czasach pandemii?
Na początku była ta obawa, tak mi się wydaje. Wtedy był największy rygor z tym związany. Teraz ludzie przyzwyczaili się do pandemii. Oczywiście z początku każdy się bał takiej sytuacji. Nie ma już teraz kontaktu fizycznego z druhami z innych jednostek. Dawniej po akcji wymienialiśmy się doświadczeniami, czy uwagami dotyczącymi akcji. Teraz jednak każdy pilnuje wszystkich obostrzeń, nieważne czy działamy z jednostką OSP, czy PSP. Nie możemy ryzykować, bo nie wiemy, jak inni reagują, gdybym np. chciał się przywitać. Trzeba być bardzo uważnym. Maseczki, rękawiczki, dezynfekcja to podstawa.

Remiza to jedynie miejsce do zbiórki przed wyjazdem na akcję?
Widzę i obserwuję po innych jednostkach, że wszyscy zaczynają praktykować tzw. dni gospodarcze. My np. na początku spotykaliśmy się co miesiąc, lecz teraz staramy się organizować tego typu spotkania raz w tygodniu. Nieważne ile osób się pojawi, ważne by się spotkać i omówić ważne kwestie. Czasem warto nawet obejrzeć sprzęt przed akcją. Przez godzinę można przeszkolić nowych członków OSP. Teraz jednak wszystko jest utrudnione, a takiej integracji ewidentnie każdemu brakuje.

Kontakt i integracja to metka OSP?
OSP to grupa ludzi, która trzyma się razem i jest zafascynowana tym, co robi. Również u nas jest takie grono ochotników i nie trzeba nikogo zapraszać. Każdy wie, kiedy się spotkamy i jeśli tylko ma czas, to zjawia się na miejscu. Im częściej się spotykamy i razem współpracujemy, tym bardziej poznajemy się nawzajem, a to jest bardzo ważne. Wtedy na akcji wiemy, jakie są wymagania względem konkretnej osoby. Podczas zebrań poruszamy głównie tematy OSP, ponieważ to grupa ludzi, którzy są tą tematyką zafascynowani.

Jednostki OSP są źle postrzegane przez utarte stereotypy?
Największy stereotyp, który od lat ciągnie się za OSP, to oczywiście alkohol i tekst, że strażacy ochotnicy jedynie piją. Teraz to się diametralnie zmieniło, oczywiście okazjonalnie świętujemy, bo wszystko jest dla ludzi, jednak nie ma miejsca na to, by ktokolwiek brał udział w akcji pod wpływem. To jedynie przepis na kłopoty.

Co jeśli znajdzie się taki ochotnik, który przyjdzie na zbiórkę pod wpływem?
Dowódca nie ma tak naprawdę możliwości sprawdzić dokładnie każdego, ponieważ nie ma do tego odpowiednich urządzeń, a w sytuacji pożarów, wypadków czy innych wydarzeń, najważniejszy jest czas reakcji. Wtedy główną rolę odgrywa zaufanie. Musimy zaufać tym, co przybiegają na wezwanie. O tym, że ktoś ma szkolenia i badania dowódca doskonale wie i ma świadomość kogo dopuszcza do akcji, lecz nie ma możliwości zbadać każdego alkomatem. W przypadku wyjazdu najważniejszy jest czas reakcji, by realnie pomóc przy np. wypadku.

Zdarzały się w okolicy takie przypadki, że ktoś ruszał do akcji w takim stanie?
U nas chyba jeszcze tego nie było, żeby ktoś pod wpływem wyjechał z bazy OSP. Jednak słyszy się nieraz o takich sytuacjach w Polsce. Czasem nawet kierowcy potrafią prowadzić pod wpływem podczas akcji, co jest niedopuszczalne. Przede wszystkim kierowca, który pełni tak ważną funkcję.

Wtedy tylko ta osoba, która była pod wpływem, ponosi konsekwencje?
Przede wszystkim kary nie ponosi tylko ta osoba, która była w stanie nietrzeźwości. Odpowiada dowódca, który w czasie akcji bierze odpowiedzialność za każdą osobę w aucie, także za kierowcę. To on dopuścił do tego, by wsiadły do samochodu i uczestniczyły w akcji ratunkowej. Dlatego w jednostce musimy ufać sobie nawzajem. Przez to organizujemy spotkania gospodarcze, by się poznawać i integrować, co pozwoli unikać takich sytuacji.

A co jeśli czasem niektóre jednostki OSP same dają pretekst, by wyjechać do akcji?
Najczęstszym przykładem takich zachowań to podpalenia traw lub popularne plamy olejów. Mieliśmy przykład w naszym powiecie w zeszłym roku. Były ochotnik podpalał lasy czy słomę. Został wydalony z jednostki już na długo przed ujawnieniem tych zachowań. Wszyscy wiedzieli jak jest, lecz brakowało “kropki nad i”. Niestety zawsze w każdym stadzie znajdzie się jakaś czarna owca. W OSP, w policji, czy w podobnych organizacjach.

OSP stało się pewnego rodzaju tradycją na wsiach.
Chyba tak, ja swojego syna od małego starałem się zarazić moją pasją i wciągnął się w nią. Nie ma dnia, żeby o tym nie wspominał. Dawniej to było tylko gaszenie pożarów, lecz teraz te stowarzyszenia angażują się w wiele akcji. W dożynki, koncerty, akcje charytatywne czy uroczystości kościelne. Zresztą strażacy od lat są związani z tymi wydarzeniami. Warto to podkreślić, że to teraz nie tylko gaszenie pożarów, lecz także działanie w społeczności.

Chyba największym wydarzeniem w tej społeczności to zawody strażackie.
Tak, jak przychodzi ten okres letni, kiedy odbywają się właśnie zawody, to jest to w pewien sposób święto gminne. Jest naprawdę duże zainteresowanie. Mimo że jest dużo osób, które narzekają na ochotniczą straż, to jednak na zawody przychodzą, by oglądać rywalizację. Tak samo teraz organizuje się dużo więcej pokazów i szkoleń. Rodzice chętnie przywożą dzieci na takie pokazy, czy zawody, by ich zainteresować. To kolejny sposób, by zachęcić właśnie młodych adeptów.

Przekazywanie tego z pokolenia na pokolenie jest bardzo ważne, ponieważ teraz jest znacznie mniejsze zainteresowanie strażą wśród młodych osób.
To prawda, jest problem z zainteresowaniem młodzieży. Może w tych nieco mniejszych miejscowościach jeszcze nie jest to tak widoczne. Jednak, jak jest w miejscach, gdzie jest dużo możliwości do spotkań, to jednak wolą wybrać inny wariant, co jest zrozumiałe. W mniejszych wsiach to jeszcze jednak się utrzymuje, co można pokazać na przykładzie piłki nożnej.

Jednak wydaje mi się, że to nigdy nie upadnie.
Moim zdaniem zawsze znajdą się tacy maniacy jak my, którzy będą chcieli to ciągnąć. Może nie będzie to aż tak dużo grupa ludzi, lecz to nie upadnie. Jednak trzeba podkreślić, że zainteresowanie znacznie spadło i ciągle spada.

OSP skutecznie wykorzystują teraz możliwości np. social mediów, by zachęcić ludzi do przyłączenia się do jednostki?
Wydaje mi się, że jak najbardziej. Większość okolicznych jednostek ma swoją stronę na Facebooku, kilka z nich ma również swoje młodzieżowe drużyny pożarnicze. Często organizują różne zabawy, pokazy czy szkolenia. To dobry sposób, by zachęcić nowe osoby, które pasjonują się tematyką straży. Wszystko i tak sprowadza się do tego, że najważniejsi są ludzie, którzy tworzą daną grupę. Z mojej strony bardzo zachęcam wszystkich do wstąpienia w szeregi OSP, gdyż pomoc innym jest bardzo potrzebna.

Fot: OSP Korzeniów/Anna Lipa

Udostępnij
Polub nas na Facebooku

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *