Wisłoka Dębica mierzyła się dziś z ostatnią drużyną tabeli i w ostatecznym rozrachunku padło aż siedem goli. Mimo że przez większość meczu dębiczanie grali w osłabieniu, to nie przeszkodziło im to w odniesieniu zwycięstwa wynikiem 5:2.

Biało-zieloni bardzo dobrze weszli w to spotkanie, ponieważ już w 5. minucie z rzutu wolnego bramkę zdobył Jan Kozłowski. Jego uderzenie nie należało do najbardziej efektownych, lecz bramkarz gospodarzy również nie popisał się swoją interwencją. Chwilę później Dominik Cabała za faul przed polem karnym zobaczył czerwoną kartkę. Od tamtej pory Wisłoka musiała sobie radzić w dziesiątkę. Hetman świetnie wykorzystał przewagę w pierwszych minutach i momentalnie wyrównał stan meczu za sprawą Kacpra Nastałka. W pierwszej połowie nie padło już więcej bramek. 

Wisłoka była bardzo zmotywowana w drugiej części meczu, by szybko odzyskać prowadzenie. W innym przypadku mogło dojść do sporej sensacji. W 55. minucie Dawid Sojda trafił na 2:1 i to mocno podbudowało cały zespół. Chwilę potem kolejnego gola strzelił Dariusz Kamiński. Wydawało się, że podopieczni Dariusza Kantora będą chcieli utrzymać już wynik do końca, ponieważ grali w osłabieniu, lecz nic bardziej mylnego. Na nieco ponad kwadrans do końca rzut karny dla gości wykorzystał Sebastian Fedan. Co prawda Kamil Rębisz umieścił piłkę we własnej siatce, lecz ostatecznie mecz zakończył się wynikiem 5:2, a przypieczętował to w 87 minucie Damian Lubera. Tym samym Wisłoka dopisuje bardzo ważne trzy punkty.

Fot. Wisłoka Dębica

Udostępnij
Polub nas na Facebooku

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.