No musimy wymagać. Od kogo wymagać, jeśli nie od nich? – mówi w rozmowie z TVP Info Mateusz Borek, który będzie komentatorem EURO 2020.

Już w najbliższy poniedziałek reprezentacja Polski rozpocznie przesunięte z zeszłego roku EURO 2020. W pierwszym meczu zmierzy się ze Słowacją, a za mikrofonem w TVP usłyszymy pochodzącego z Dębicy Mateusza Borka.

W rozmowie z TVP Info dziennikarz opowiedział, jak to się stało, że skomentuje akurat to spotkanie, skoro miał wolną rękę w wyborze. Nie zdecydował się na starcie z Hiszpanią, ani Szwecją. Wybrał to z potencjalnie najsłabszym oponentem. Dlaczego? – Bo na mecz otwarcia wszyscy czekają. Odliczają dni. To jest święto, to jest wiele pytań bez odpowiedzi. Fajnie być tym, który towarzyszy w takiej chwili milionom widzów – przyznał Borek.

Dębiczanin jasno określa, że brak wygranej w pierwszym pojedynku będzie dla naszej kadry bardzo słabym wynikiem i spowoduje, że zawodnicy będą mogli pakować walizki. – Bo tak jest. Nie mamy czego szukać. Wiecie, ktoś może mi to potem wypomnieć, taka jest piłka, ale to – przynajmniej teoretycznie – zdecydowanie najsłabszy zespół w tej grupie. Są bez napastnika, bez kontuzjowanego Ivana Schranza, który strzelił dla nich parę goli, więc pewnie na „dziewiątce” zagra Ondrej Duda. Mają czterech–pięciu piłkarzy na poziomie europejskim, do tego człapiącego w lidze szwedzkiej Hamsika… – mówił.

A jak podchodzi do ostatnich lat w wykonaniu biało-czerwonych, gdzie na sześć turniejów pięć razy odpadaliśmy już w fazie grupowej?

No ale też nie bądźmy takimi minimalistami. Engel – rozumiem, pierwszy awans po 16 latach, sporo błędów, reklamy, konflikty, zły dobór bazy, bo trenowaliśmy w warunkach europejskich, a na meczu było jak w Malezji, no wiele rzeczy tam nie zagrało. Natomiast spójrzmy na takiego Leo Beenhakkera: ja miałem do niego naprawdę wiele uwag, zawaliliśmy awans na mundial, ale jak wrócicie do tamtej kadry, jak zobaczycie kim on miał grać w Austrii i Szwajcarii, to czego my oczekiwaliśmy? Przecież w porównaniu do tej obecnej, do tych klubów, w których nasi dziś grają, to te drużyny Janasa, Beenhakkera, to jest śmiech. Podniecaliśmy się, że ktoś gra w Austrii Wiedeń. Albo Energie Cottbus. Dziś przyjeżdża najlepszy piłkarz świata, bramkarz Juventusu, gwiazda Napoli… No musimy wymagać. Od kogo wymagać, jeśli nie od nich? Nie można przyjąć takiego założenia, że „o, Słowacja też ma swoje aspiracje, też mogą być groźni, to tylko piłka”. No nie. Mocne reprezentacje to w ogóle nawet nie myślą o fazie grupowej, tylko budują formę na dalszą fazę turnieju.

Mateusz Borek na gorąco skomentował także wczorajszy mecz sparingowy z Islandią, który zakończył się remisem. Co powiedział na antenie Kanału Sportowego?

Oczekuje innej reprezentacji. Inaczej grającej w piłkę. Inaczej realizującej jakąś koncepcję trenera, bo rozumiem, że Paulo Sousa koncepcję na ten mecz miał. Pierwsze 5-10 minut były dla mnie obiecujące, trzy ciekawe piłki Modera i wydawało mi się, że ta machina ruszy – mówił. – Jednak ta machina stała, od czasu do czasu te koła się kręciły, ale za dużo dobrego futbolu nie oglądaliśmy.

Prawdziwy sprawdzian rozpocznie się jednak w poniedziałek, kiedy to biało-czerwoni podejmą Słowację. Później czekają ich także spotkania Hiszpanią (19 czerwca) oraz Szwecją (23 czerwca).

Mateusz Borek na EURO 2020 wyjedzie trochę wcześniej, bo już w sobotę skomentuje mecz Dania – Finlandia. Kiedy jeszcze usłyszymy go za mikrofonem podczas fazy grupowej?

12.06.2021 18:00 Dania – Finlandia
14.06.2021 18:00 Polska – Słowacja
16.06.2021 21:00 Włochy – Szwajcaria
18.06.2021 21:00 Anglia – Szkocja
21.06.2021 21:00 Rosja – Dania

Fot. Kanał Sportowy

Udostępnij
Polub nas na Facebooku

Pksiazek

administrator

Redaktor naczelny

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.