Polscy kibice odliczają jedynie godziny i minuty do dzisiejszego spotkania o wszystko z reprezentacją Hiszpanii. Mateusz Borek podchodzi bardzo sceptycznie do tego meczu, lecz jak sam mówi: Jestem za stary już, żeby po pierwszym meczu ścinać głowę trenera. Dlatego więc nie stawia Polaków z góry na przegranej pozycji. 

Chyba żaden z kibiców naszej reprezentacji nie postawiłby tak odważnej tezy, że czeka nas dziś łatwa i bezbolesna przeprawa. Obładowana gwiazdami drużyna Louisa Enrique, co prawda nie tak silna jak w ostatnich latach, będzie dominującą stroną w tym starciu. W meczu ze Słowakami niezbyt dobrze spisała się nasza obrona, szczególnie w aspekcie stałych fragmentów, o czym również wspominał Borek.

Argumentów nie ma za dużo, ale być może uda nam się oszukać przeznaczenie. Jak zobaczyłem fragment odprawy Paulo Sousy przed meczem ze Słowacją, to od razu z Krzysztofem Stanowskim zaczęliśmy rozmyślać, jak ważna będzie koncentracja przy stałych fragmentach gry. Hiszpanie mogą rozgrywać rzuty rożne na bliższy słupek, na dalszy, ale również w sam środek pola karnego. Nawet jeśli nie będzie tam nadmiernej ruchliwości, to wciąż trzeba bardzo uważać. Jeśli my w 2021 roku tracimy 5, czy 6 bramek w tym aspekcie gry, a po kilku zgrupowaniach nie ma żadnej poprawy, to coś jest nie tak – podkreślał Mateusz Borek dla Kanału Sportowego. 

Po poniedziałkowym spotkaniu mogliśmy obejrzeć fragment odprawy Paulo Sousy na temat Słowaków. Uwagę kibiców przykuł moment, w którym trener dokładnie wskazał, kogo mają pilnować w polu karnym, a jak się potem okazało, to właśnie ten zawodnik strzelił nam bramkę na 2:1. Borek nie do końca rozumie celu, w jakim ten fragment wideo znalazł się w sieci. 

Nie wiem, jaki jest cel wrzucania do sieci taki fragment danej odprawy. Wybielić trenera i zrzucić winę na piłkarzy? Takie rzeczy trzeba wypracować przede wszystkim w treningu, bo samo wyrysowanie strzałek nie wystarczy. Czym innym jest, gdy ekspert w telewizji chce uplastycznić widzom pewne zagrania, a czym innym jest odprawa i przygotowanie do meczu – dodał komentator TVP. 

Wiele postaci ze świata polskiego futbolu, ale i nie tylko, podkreślało, że Polska wcale nie wyglądała lepiej od Słowaków pod kątem fizycznym, a nawet w pewnych momentach gorzej. – Może będzie inaczej w drugim meczu, choć w pierwszym nie wyglądaliśmy zbyt dobrze fizycznie. Jeśli tak powinno wyglądać przygotowanie fizyczne w wykonaniu specjalistów z Portugalii, to dla mnie to nic się nie różniło od przygotowań Franka Smudy, które robił je sam – mówił Borek. Jednak jak sam stwierdził, nie zamierza odbierać szans reprezentacji i czeka na sam mecz, który to zweryfikuje. – Jestem za stary już, żeby po pierwszym meczu ścinać głowę trenera. Niech Sousa zareaguje i pokaże, że popracował na zgrupowaniach – podsumował.

Fot. Kanał Sportowy

Udostępnij
Polub nas na Facebooku

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.