Sezon IV ligi już się zakończył, więc przyszedł czas na podsumowania. Jak ciężki i specyficzny był to sezon? Czy proces wprowadzania młodzieży idzie w dobrym kierunku? Czy są już planowane wzmocnienia? Roman Gruszecki, trener Legionu Pilzno, podsumował ostatnie rozgrywki w wykonaniu jego drużyny.

To był bardzo specyficzny sezon.

Bardzo niespotykany, jeśli chodzi o moje doświadczenia z piłką. Takiego sezonu jeszcze nie było. Czasem bywają sytuacje nadzwyczajne i ta związana z pandemią zdecydowanie do nich należała. W zasadzie jeden sezon graliśmy dwa lata. Wydaje mi się jednak, że dobrze się stało, że zespoły ze strefy spadkowej nie zostały skrzywdzone. Tutaj jedyną nagrodzoną drużyną był lider, który finalnie awansowało. Uważam więc, że to była dobra decyzja ze względu na sytuację, jaka panowała na świecie.

Była wiara w pierwszą ósemkę w pierwszej rundzie, ostatecznie nie udało się i w rundzie wiosennej była walka o utrzymanie.

W tamtej rundzie jak najbardziej miałem podstawy do tego, by wierzyć w awans do pierwszej ósemki. Złożyło się na to wszystko wiele czynników, choćby fakt, że potrafiliśmy wygrywać z czołówką. Przypomnę chociażby zwycięstwo z Koroną Rzeszów na wyjeździe. Było jednak dużo meczów, w których prezentowaliśmy wysoki poziom. Po kilku kolejkach byliśmy nawet wiceliderem. To dawało podstawy do optymizmu. Niestety rzeczywistości okazała się brutalna, ponieważ w połowie posypały nam się kontuzję, niektórzy byli w izolacji. Nie uniknęliśmy wirusa. Prawda jest jednak taka, że większości zespołów pandemia skomplikowała sytuację. U nas skład nie był taki, jak na początku, co sprawiło, że środek rundy jesiennej był słabszy. Mimo nadrobienia punktów pod koniec, nie wystarczyło to na pierwszą ósemkę. Jednak generalnie po jesieni ja oraz zarząd byliśmy zadowoleni z postawy i wyników drużyny. Celem nie był awans, lecz spokojne utrzymanie. Trzeba było walczyć w drugiej części, lecz na koniec cel został zrealizowany. 

Wygrane mecze z mocnymi rywalami na pewno dodawały wiatru w żagle.

Zdecydowanie, szczególnie wyjazdowe spotkania z Koroną Rzeszów oraz z Karpatami Krosno. To były mecze z początku oraz końca rundy. Dwóch głównych kandydatów do awansu pokonaliśmy na wyjazdach. To wskazywało na to, że w tym sezonie będziemy aspirować do czołowej ósemki.

Udało się wygrywać czołówką, lecz Legion tracił punkty z dołem tabeli. Z czego to wynikało?

Głównie rozchodzi się właśnie o te problemy kadrowe, ponieważ nie jesteśmy zespołem, który może sobie pozwolić na wystawianie po dwóch zawodników na każdej pozycji. Mamy drużynę złożoną z kilku doświadczonych piłkarzy, lecz w większości to bardzo młodzi ludzie. W dużej mierze cieszymy się, że wychowankowie wchodzą do składu, bo to nasz cel. Jak pan wspomniał, były porażki ze słabszymi rywalami, lecz chyba każdy wie, że z drużynami z dołu, czy też środka tabeli gra się bardzo niewygodnie. Wystarczy brak koncentracji, odrobinę zlekceważenia i potem dostaje się nauczkę, którą również i my dostaliśmy.

Ciekawe jest również to, że drużyna Legionu wygrała mniej spotkań u siebie, niż na wyjeździe.

Boisko w Pilźnie jest bardzo specyficzne. Kiedy jedziemy na mecze na duże boiska, to o dziwo czasem gra nam się lepiej. Oczywiście to nie znaczy, że płyta jest źle przygotowana, czy cokolwiek z tym związane. Po prostu mamy małe boisko, przez co stosujemy tutaj inną taktykę. Pamiętam kiedy byli ściągani zawodnicy o szczególnych cechach, które dawały efekt na tym obiekcie. My też pracujemy nad tym, aby wykorzystywać atut własnego terenu, lecz możemy dobrze grać w ataku, a gdy dochodzi do stałego fragmentu, to pojawiają się luki. Gdy np. zespół jest nieco niższy i gorzej przygotowany fizycznie, to przegrywa. Trzeba też przyznać, że przeciwnicy już wiedzą jak u nas grać, co wynika z analizowania boiska od lat.

Podczas ostatniej rozmowy po rundzie jesiennej, mówił pan o procesie ogrywania się młodzieży. Czy po tym sezonie można stwierdzić, że idzie to w dobrą stronę?

Przede wszystkim zależy nam na wprowadzaniu młodych zawodników, wychowanków. Oni już są tutaj w zespole i powoli wchodzą do kadry, szczególnie miejscowi chłopcy. Może nie od razu wskoczą na poziom IV ligi, ale z czasem nie wykluczam, może coraz więcej zawodników będzie stąd. Jestem zadowolony z poszczególnych zawodników, którzy się wyróżniali. Chodzi o Gliwę, Czyjta czy Chmurę, który ma 16 lat. Dochodzi również Cichowski, wychowanek, zaznaczający swoją obecność w kadrze. Nie ukrywam, że będą brani pod uwagę do gry w przyszłym sezonie, choć oczywiście na spokojnie wszystko jeszcze będzie analizowane.

W drugiej części sezonu gra Legionu nieco się różniła.

Jeśli chodzi o wiosnę, to w tak naprawdę w każdym spotkaniu była walka o utrzymanie. Nie powiem, że jesteśmy zadowoleni z każdego poszczególnego meczu, lecz generalnie liczba punktów już jak najbardziej nas usatysfakcjonowała. W tych wiosennych starciach najbardziej widoczna była walka na boisku, bo każdy chciał się utrzymać. Może jakości gry nie było aż tak dużo, jak byśmy tego oczekiwali, ale postawa zawodników jak najbardziej była pozytywna. Miejsce 4. w grupie spadkowej wydaje mi się bardzo adekwatne i zasłużone, choć nie skupialiśmy się na tym.

Są planowane jakieś roszady, wzmocnienia?

Oczywiście nie można siedzieć, czekać i mówić, że wszystko jest dobrze. Na pewno kilka osób będzie się musiało z klubem pożegnać. Myślimy też o zawodnikach, którzy mogliby zwiększyć jakość gry tego zespołu, przez co można lepiej wprowadzać młodzież. Nie chce, aby ci młodzi gracze brali całą odpowiedzialność, tylko ogrywali się u boku tych bardziej doświadczonych.

Fot. Legion Pilzno

Udostępnij
Polub nas na Facebooku

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.