Dokładnie dziś – 13 października przypada Ogólnopolski Dzień Dawcy Szpiku chcemy zwrócić uwagę na ten ważny społeczny temat również w naszym portalu. Mateusza Jańca z Dębicy wielu z nas zna jako fotografa ślubnego, autora książki “Jak fotografować dzieci 89 sposobów na piękne zdjęcia”, a ostatnio nawet trenera prowadzącego szkolenia online. Niewielu pewnie wie, że Mateusz był dawcą szpiku dla kobiety chorej na białaczkę. 

***

Kilka lat temu zgłosiłeś się do bazy DKMS. Pewnego dnia telefon zadzwonił i okazało się, że możesz być dawcą. Pamiętasz kiedy dowiedziałaś się, że znalazł się dla Ciebie biorca? Jakie emocje ci wtedy towarzyszyły? Nie chciałeś zrezygnować? Słyszymy w mediach, że po takim kontakcie wiele osób ostatecznie wycofuje się z procedury oddania szpiku.

Telefon z fundacji był dla mnie dużym zaskoczeniem. Trochę niedowierzałem. Od razu jednak bardzo się ucieszyłem, byłem na “tak”, chciałem jechać i pomóc. Ostatecznie wszystko się udało i zabieg doszedł do skutku.

Co cię skłoniło do zarejestrowania się do bazy? 

Akcja w Dębicy. To było w 2014 r. w Domu Kultury Mors fundacja DKMS poszukiwała dawcy szpiku dla 9-letniej chorej na białaczkę Gabrysi. Zarejestrowało się chyba wtedy ponad 2 tysiące chętnych.

Jak długo byłeś zarejestrowany zanim doszło do pamiętnego telefonu?

Telefon zadzwonił cztery lata później, w 2018 r.

I jak to wyglądało dalej? 

Najpierw bardzo szczegółowe badania – nigdy nie miałem aż tak dokładnych. Później konsultacje lekarskie. Wszystko odbywało się w Szpitalu Uniwersyteckim w Krakowie. Cały personel był dla mnie od samego początku bardzo miły i pomocny. Okazało się, że wszystko ze mną “ok” i umówiliśmy termin zabiegu. Przed samym pobraniem przez kilka dni przyjmowałem jeszcze leki na namnożenie komórek macierzystych. Czułem się wtedy trochę osłabiony, zmęczony, jakby przeziębiony.

A sam zabieg? 

Całość trwała ponad 4 godziny. Krew była przetaczana i specjalne urządzenie oddziałało z niej komórki macierzyste. Potem też czułem się jeszcze słabo. Kolejnego dnia zrobiłem sobie wolne, a potem wróciłem do pracy.

Czy przed zabiegiem byłeś świadomy, kto będzie biorcą twojego szpiku?

W dzień oddania szpiku dostałem telefon z Fundacji DKMS z informacją, że biorcą moich komórek będzie 60-letnia kobieta z Niemiec. Tylko tyle się dowiedziałem i tylko tyle mogłem wiedzieć. Na tamtą chwilę nie mogło dojść do żadnego spotkania, czy innego kontaktu.

A czy doszło później do spotkania z tą kobietą?

Takie spotkania – jak się dowiedziałem – są możliwe dopiero po całkowitym wyzdrowieniu biorcy. Wcześniej nie, bo w przypadku nawrotu choroby i konieczności powtórzenia całego procesu taka osoba, czy jej rodzina mogłaby próbować wywierać presję czy naciskać na dawcę. I u mnie właśnie doszło do sytuacji, że ta pani po roku znowu potrzebowała mojej pomocy.

I po roku oddawałeś jej szpik po raz drugi? 

Tak. Dokładnie ta sama procedura. Badania, wywiady, zabieg w Krakowie. Niestety ta historia nie ma szczęśliwego zakończenia. Po dwóch latach dostałem z fundacji bardzo smutny list. Okazało się, że ta pani zmarła. Pomyślałem sobie, że miała chociaż te dwa lata życia dodatkowo i tak sobie tę sytuację tłumaczę.

A gdybyś miał to zrobić kolejny raz?

Oczywiście, że tak. Zrobiłbym tak samo. Nawet wiedząc, że może nie być happy endu.

Czyli jeśli dzisiaj zadzwoni telefon, jesteś gotowy znowu pomóc?

Bez żadnego problemu.

Na koniec chcę jeszcze zapytać co powiedziałbyś osobom, które mogą, ale się boją oddać szpik? Zgłaszają się do bazy dawców, a kiedy mają już możliwość pomóc – odmawiają?

Białaczka może dotknąć każdego z nas, naszą mamę, dziecko, kochaną osobę. Wiadomo, że dla nich jesteśmy w stanie zrobić wszystko. Trzeba wierzyć, że dobro powraca i może gdzieś, kiedyś to ty będziesz potrzebował pomocy i wtedy nie zostaniesz sam. Może nie takim sposobem, ale innym ktoś ci pomoże. To są bardzo trudne sytuacje. Pamiętam, że podczas pierwszych badań w szpitalu spotkałem w holu osoby już chore na białaczkę, siedzieliśmy razem w poczekalni, rozmawialiśmy. Była tam dziewczyna, może w wieku ok. 30 lat i jeszcze w ciąży. Miała raka krwi. Byłem dla niej pełen podziwu i uznania, że podchodzi do swojej choroby bardzo spokojnie i pozytywnie. Byłem tym zbudowany. W drodze powrotnej długo o tym myślałem i czułem ogromne wzruszenie.

Fot. Mateusz oddaje szpik po raz drugi / Archiwum prywatne

Zobacz relację Matusza z oddania szpiku po raz drugi!

Jeśli chcesz zapisać się jako potencjalny dawca — wejdź i zarejestruj się na: www.dkms.pl/pl/zostan-dawca

Grafika: Fundacja DKMS

Udostępnij
Polub nas na Facebooku

2 Comments

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *